Koniunktura
To się w pale nie mieści
koniunktura z biura
jeszcze mnie pieści
a przynajmniej próbuje
stoją za tym jacyś zawsze
dziwne ludzie
kto nie może przy nich stać
ten stoi w prawdzie
nie w obłudzie
więc obudziłem się dziś rano
krzyczę przez okno
jak zwykle to samo
i nikt mnie nie słyszy
nikt wątku nie porusza
w mym gardle też jak zwykle susza
jestem bliski dla bliskich
bo parkiet jest śliski
i się nie załapię
na to co trzymają w łapie
dla siebie
może jeszcze dziś
może, poczuję się jak w niebie
bo byłem też w jednym lokalu
zastałem tam kogoś
nie była na balu
coś tam, zwyczajna, jakaś
zwykła gadka
nie było tu nawijki
o tych małolatkach
prześliznąłem się
jeszcze kilka kroków
patrzę, ona idzie wciąż
wciąż u mego boku
wszystko normalnie
kasę jak zwykle wzięła
mi się gadka potem też zacięła
ale już nie chciałem mówić
co i po co,
a może pytać dlaczego
nie sprzedaje tam przecież
kitu, nie wyjaśniłbym jej tego
niezbędne milczenie
rozeszło się po kościach
nie była radosna
wyglądała wręcz jak wiosna
potem dochodzę do sedna sprawy
życzę jej miłej zabawy
to szacun jest już u niej
nie może być, bo tak się nie posuniesz
do przodu
na wynajem trzeba mieć
i do samochodu
można zbiec
lecz już nie po schodach
a szkoda
a szkoda
kto nie może przy mnie stać
ten stoi w obłudzie
obudziłem się niedawno
w swoim własnym trudzie
mówisz mi i pokazujesz
ja to jednak wiem
ludzie zwykłe ludzie
wciąż w trudzie
nie mów, że wiesz
nie mów, że oszukuję