przejażdżka

przejażdżka

coś taki markotny
znowu gdzieś cię wiozą
mnie, gdzie?

Znowu gdzieś mnie wiozą
byłem na komendzie
wszędzie
dowiedzieli się
może nie w gazetach
lecz też kto wie
ktokolwiek, gdziekolwiek
jakieś dziwne akcje
nie byłyby to przecież wakacje
nie uśmiecham się już wcale
wiozą mnie prosto na balet

podkładam ci pod nogi
jakieś nowe progi
byś wiedział gdzie granica
obliczaj

trzy dwa raz
zadyma, ktoś znowu się śmieje
sąsiad ma nadzieje
kto wyjdzie na korytarz
zapyta
tego tyle
w mym brzuchu jak motylek
czuć coś
jeszcze nie wkurwienie
na scenie
proszę państwa
teraz zatańcz ze mną
loco buan timesa,
musisz już lecieć,
rozumiem,
inaczej, dojść do słowa z sobą,
lecz nie umiem
witaj się tam witaj
może hamulec będzie dobry
może nie zazgrzyta
zrzygałem się
może co kto lubi
popraw mnie
kiedy jedziem w te wakacje
tam czekają znów inne akcje
poirytowałeś się
teraz nie zatrzyma mnie wcale
jakiś dziwny kierowca
znowu jadę, mijam kolejny drogowskaz
dokąd tym razem, po co,
temu kolesiowi miasto nocą
przyznam nie słuchałem
lecz jeszcze będzie czas
nie, nie, przegiąć pałę
chłopaku, jeszcze trochę
częstowali kiedyś prochem
aby było
aby się zaczęło
aby się skończyło
nie ważne
ten jeden element
jak wiązanki
zakaźne
każdego to czeka
jeszcze żyjesz
a już umrzeć przyrzekasz
toteż idziesz w swoją stronę
trochę już mamy też napierdolone