NIe stać mnie

Nie stać mnie dziś na mieszkanie,
Nie stać mnie dziś na…
Ona śpi, ja w proszku,
Co mam robić
Zwalniam po troszku
Może napiłbym się herbaty
Może wziąłbym na dwa baty
Szybko mija dzień za dniem
Co z nią – nie wiem
Na którą wstanie nie wie nikt
Ona śpi, w proszku ja
przydałby się jakiś wikt
lecz gdzie iść wołam u jej bram
ciągle jestem sam
Rozbiłem raz lustro
Zrobiło się wtedy pusto
siedem lat nieszczęść
nie przeczy
język tylko mi się pokaleczył
problemy, wciąż problemy
bez ściemy
nie obchodzą mnie
znowu to słyszę
wokół tę ciszę
za drzwi! wywalają mnie
do kogo wtedy mówię
idę przez ciemność
idę przez ulice
ktoś mnie znowu wołał
nie podchodź, coś krzyczę
dokoła ludzi tłum
a ja jestem sam znów
dokąd idę, dokąd biegnę
nie tędy droga
leciałem jak radiola
złapała mnie trwoga
to była przestroga
jadąc furgonetką
ktoś zapalił zapalniczkę
poczęstował bletką
to już nie to
choć historia trwa
zwijam się i stąd
nie ma nas, nie ma nas,
butelek trzask, słychać
zostało tylko po wszystkim,
oddychać,
jeden po drugim rym się gubi
następna zwrotka
chodzi kotek obok drzewa,
więcej nic tu nie potrzeba